Milczenie jest....

Ktoś powie, milczenie jest złotem.

Nie przyjmuj tego bezdyskusyjnie, bezrefleksyjnie. Nawet jeśli każe ci to zapamiętać. Wyryć to sobie w regule, w czasie dyskusji czy akademickich rozważań. Podczas wykładu. Jak monolit, coś czego ani naruszyć ani przesunąć się nie da - bo nie wypada, nie wolno, nie da się. Na pamięć i jako pewnik - nie przyjmuj słów i reguł, bo życie cię zaskoczy nie raz... 

Samej mi ciężko być cicho i nie odzywać się. W kinie, podczas radosnej dyskusji czy sprzeczki, różnicy zdań, zapamiętałego żywiołowego sporu, ale nawet w klasie, czy na wykładzie, mam myśl, skojarzenie i muszę wypowiedzieć je... bo pęknę. Czasem tylko je zapisuję, czasem rozwijam na kartce lub w notatce... na komórce. By nie zgubić, nie stracić wątku.

Czasem z oburzenia, z obrzydzenia - już nie mogę wytrzymać, znieść czegoś co rozmówca próbuje narzucić lub co wywołać w słuchaczach, we mnie, i muszę stopować - nie siebie już, a jego. Bo nie chcę się potem za kogoś tłumaczyć. Nie podpisuję się pod jego słowami. Nie znoszę bowiem absurdów i taniej demagogii.

Nasze dzieci, osobiste często mówią o nas, że z mężem na spotkaniach towarzyskich nie dajemy innym dojść do głosu, uwalniamy coś tak dziwnego i tak zapamiętale o czymś mówimy - czasem o niedostępnym dla kogoś doświadczeniu, obrazie, miejscu czy przeżyciu, skupiamy się na sobie - a że towarzyszy nam porozumienie dusz - to bywa że stymulujemy się bez końca. Raz za razem, bawiąc się słowem, żartem, głosem, piosenką, wierszem czy tekstem, ale to faktycznie - osobiste historie... dziewczyny mówią o tym delikatnie, że jesteśmy "Nieznośni" a kiedy indziej "Trudni".   

A jeśli twoje milczenie pokrywa głupotę? Co wtedy... może lepiej. Słuchaj, a więcej się nauczysz... dyskutuj gdy stać cię na wysunięcie hipotez lub wskazanie argumentów.

To piękno mnie unosi, ono mnie otwiera, zachwyca. Bo kiedy wszystko we mnie przeminie, ono, to piękno architektury zostanie na kolejne pokolenia. I dalej, i dalej... 
To mnie cieszy, to buduje mnie jak katedrę, to mnie otwiera - jak jej drzwi! 

No ale co w innej sytuacji???

A co, jeśli twoje milczenie - to brak reakcji - krzyku, powiedzenia stop, nie wolno, nie zgadzam się. Gdy komuś zadawane jest cierpienie, o kimś się zapomina - pomija go, wyklucza. Gdy złośliwość sięga zenitu. Boli - jego, mnie, każdego... Czy dalej nazwiesz milczenie złotem??? 

Czy też zawahasz się, odważysz - i zamiast tego, włączysz "myślenie", by odróżnić je. Te sytuacje, te momenty, te chwile. Te nici i te sploty życia, zaczniesz porządkować. Po kolei, jedno - od drugiego, wszystkie nitki - jedną, po drugiej. Węzełki... 

Komentarze

Popularne posty