Milczenie jest....
Ktoś powie, milczenie jest złotem. Nie przyjmuj tego bezdyskusyjnie, bezrefleksyjnie. Nawet jeśli każe ci to zapamiętać. Wyryć to sobie w regule, w czasie dyskusji czy akademickich rozważań. Podczas wykładu. Jak monolit, coś czego ani naruszyć ani przesunąć się nie da - bo nie wypada, nie wolno, nie da się. Na pamięć i jako pewnik - nie przyjmuj słów i reguł, bo życie cię zaskoczy nie raz... Samej mi ciężko być cicho i nie odzywać się. W kinie, podczas radosnej dyskusji czy sprzeczki, różnicy zdań, zapamiętałego żywiołowego sporu, ale nawet w klasie, czy na wykładzie, mam myśl, skojarzenie i muszę wypowiedzieć je... bo pęknę. Czasem tylko je zapisuję, czasem rozwijam na kartce lub w notatce... na komórce. By nie zgubić, nie stracić wątku. Czasem z oburzenia, z obrzydzenia - już nie mogę wytrzymać, znieść czegoś co rozmówca próbuje narzucić lub co wywołać w słuchaczach, we mnie, i muszę stopować - nie siebie już, a jego. Bo nie chcę się potem za kogoś tłumaczyć. Nie podpisuję się p...
